2 września 2016

Top 5 (10) miesiąca- kosmetyczni ulubieńcy lipca i sierpnia 2016

Hej wszystkim!

Przez ostatnie tygodnie testowałam wiele dla mnie nowych kosmetyków i przyznam, że nie spodziewałam się, iż większość z nich sprawdzi się tak rewelacyjnie, że staną się nie tylko ulubieńcami miesiąca, ale i dłuższych okresów. Zwykle staram się wybierać piątkę faworytów, jednak ze względu, iż w lipcu post o ulubieńcach nie powstał, postanowiłam skusić się na małe oszustwo i wspomnieć Wam aż o 10 ulubionych produktach, które najchętniej stosowałam w minionych dwóch miesiącach. 


1. Kallos, Maska do włosów Keratin

Od dawna czaiłam się na mocno wychwalane maski Kallos i dopiero podczas czerwcowych zakupów skusiłam się na jedną z nich, a wybór padł na wersję z keratyną. Maska ta już po kilkunastu minutach na mojej głowie działa cuda. Poważnie- moje włosy już wieki nie wyglądały tak idealnie. Są gładkie, miękkie, lśniące, rozczesują się bez najmniejszego problemu, a do tego nie są ani odrobinę obciążone, wręcz mam wrażenie, że do tych wszystkich zalet, można dorzucić także nadawanie im lekkości i puszystości. Przez ten dwumiesięczny okres zdecydowanie awansowała do rangi jednej z ulubionych masek do włosów.




2. Bielenda, Expert Czystej Skóry Płyn micelarny nawilżający

Po wykończeniu mojego płynu BeBeauty, sięgnęłam do swoich zapasów po produkt Bielendy. Już po pierwszym użyciu byłam skłonna twierdzić, że się polubimy. Kosmetyk ekspresowo poradził sobie ze zmyciem makeupu całej twarzy oraz oczu, dobrze rozpuszczał produkty i nie powodował ich rozmazywania. Przy kontakcie z oczami nie doprowadził do ich pieczenia i podrażnienia. Myślę, że dodatkowym plusem jest jego bardzo subtelny, aczkolwiek przyjemny zapach.



3. EcoLab, Olejek pod prysznic- brazylijski

O mamuńciu, jak ten kosmetyk pachnie…! <3 Myślę, że ten zapach czekoladek nadziewanych marcepanem,  z czystym sumieniem mogę umieścić w Top 5 moim ulubionych kosmetyków pod względem zapachu. Olejek jest prawdziwym umilaczem każdej kąpieli, nie tylko ze względu na słodki, otulający aromat, ale również dzięki cudownym właściwościom pielęgnacyjnym. Dokładnie oczyszcza skórę, pozostawiając ją mega delikatną, miękką i nawilżoną, a jeśli nie jesteście posiadaczkami skóry wysuszonej na wiór, to użycie balsamu po takiej kąpieli nie jest już konieczne.


4. Evree, Max Repair Balsam do ciała regenerujący

Ostatnimi czasy staram się używać bogatszych produktów do pielęgnacji ciała i nie przeszkadzają mi w tym nawet wyższe, 30-stopniowe, temperatury. Czytałam opinie, że ta czerwona wersja balsamu lubi zostawiać na ciele ochronną warstwę, przez co sięgałam po niego z niewielką dozą ostrożności, jednak okazało się, że po kilku minutach wchłania się u mnie zupełnie, pozostawiając jedynie gładką i nawilżoną skórę bez grama lepkości. Przy regularnym stosowaniu rzeczywiście zregenerował mi skórę, a efekty utrzymywały się nawet po kąpieli.


5. Kolastyna, Nawilżający olejek do ciała po opalaniu

Dokładną recenzję słonecznej serii marki Kolastyna umieściłam jakiś czas temu na blogu (TUTAJ). Najbardziej spośród tych kosmetyków upodobałam sobie właśnie ten olejek, który przypadł mi do gustu na tyle, że zaczęłam stosować go do codziennego nawilżania skóry po kąpieli (na zmianę z balsamem Evree). Może nie ma tak cudownych właściwości pielęgnacyjnych, jak wspomniany wyżej balsam, za to jego zapach skradł moje serce od pierwszej aplikacji, gdyż na pierwszym miejscu wyczuwam tam słodki aromat kokosowy, czyli jeden z moich ulubionych. 


6. Babuszka Agafia, Maska do twarzy tonizująca- daurska

W kwestii masek jestem małym zboczuszkiem i mogłabym stosować je codziennie, choć po nawilżające czy łagodzące sięgam zdecydowanie rzadziej, niż po te oczyszczające, jednak ta niewielka saszetka przypomniała mi, że moja cera kocha nie tylko dogłębne oczyszczanie, ale również łagodne traktowanie i kojące kompresy. Po jej użyciu skóra była mięciutka, gładka i dobrze nawilżona, a wszelkie zmiany trądzikowe złagodzone i ukojone, a do tego szybciej się goiły.



7. BioOleo, Masło shea

Nigdy wcześniej nie stosowałam masła shea w czystej postaci, jedynie jako dodatek w kosmetykach pielęgnacyjnych. Kiedy tylko otrzymałam je w przesyłce, wiedziałam, że będzie wprost idealne do pielęgnacji mojej przesuszonej i pękającej skóry dłoni oraz przechodzących ostatnio gorszy okres ust. Już po aplikacji czułam znaczną różnicę, w postaci złagodzenia i natłuszczenia tych miejsc, co przyniosło mi wielką ulgę. W miarę systematycznego stosowania stan dłoni i ust zdecydowanie się poprawił, wręcz na tyle, że nie odczuwam już tak częstej potrzeby aplikowania kremu do rąk czy balsamu do ust.



8. Jacques Battini, Mgiełka do ciała Juicy Berry

Miałam ochotę latem zamienić tradycyjne perfumy na coś lekkiego, owocowego i pachnącego wakacjami . Choć zwykle wolę zapachy bardziej otulające i słodkie jak np. wanilia, to mgiełka w tej wersji zapachowej niesamowicie przypadła mi do gustu. Jak nazwa wskazuje, wyczuć możemy tak mieszanką przeróżnych jagód, trochę jak owoce leśne wymieszane z truskawkami lub malinami, a to wszystko podane w bardzo słodkiej, niczym landrynki wersji. Gdy tylko chwytam ją w dłoń, nie mogę przestać się nią spryskiwać, bo aromat ten totalnie skradł moje serce.



9. Bielenda, Podkład do twarzy Mat

Początkowo byłam pewna, że totalnie się u mnie gdyż kolor o numerze 3 (karmelowy), to coś wielce dalekiego od odcieni po jakie sięgam przez 95% swojego żywota. Los jednak sprawił (a raczej słońce), że ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu opaliłam się do takiego stopnia, że podkład stał się idealnie dopasowany do koloru mojej skóry. Mat jaki daje nie jest zupełnie płaski, nie podkreśla też suchych skórek czy nierówności cery. Krycie jest bardzo satysfakcjonujące, a przy jego użyciu można ze spokojem zakryć drobne niedoskonałości i zaczerwienienia. Efekt na twarzy utrzymuje się długo i choć mat wymaga poprawek po kilku godzinach, to trwałość jest świetne, a podkład nawet po całym dniu trzyma się na twarzy i nie waży się.



10. Too Faced, Sweethearts Bronzer, Baked Luminous Glow Bronzer

Efekt jaki daje na skórze, jest moim zdaniem zniewalający. Nawet najprostszy i minimalistyczny makijaż potrafi zamienić w coś pięknego, a skóra muśnięta choćby odrobiną tego produkty wygląda zdrowo i promiennie, jakbyśmy dopiero co wróciły z tygodniowego wypoczynku w ciepłych krajach. Dodatkowo zaoszczędza mi czas podczas malowania, gdyż jest połączeniem brązera oraz delikatnego rozświetlacza. Wspomnę też, że jego kolor jest dla mnie idealny (jako produkt brązujący, nie konturujący)- ciepły, brązowo- złoty, ale nie ceglasty.



To by było na tyle moich kosmetycznych ulubieńców, choć mogłabym pokusić się o stwierdzenie, że aż tyle. Mam jednak nadzieję, że nie przeszkadza Wam taka obszerniejsza lista faworytów, gdyż nie miałam serca nie uhonorować któregoś z tych kosmetyków wzmianką w tym poście. 


Znacie któryś z tych produktów? Jacy są Wasi ulubieńcy ostatnich tygodni?


Pozdrawiam cieplutko i do usłyszenia niebawem! :D



43 komentarze:

  1. Też mam ten micel. Jest całkiem przyzwoity:)

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo lubię tę mgiełkę :) a ja używam wersję Cherry i jestem bardzo zadowolona, ale może jak ją wreszcie wykończę to kupię tę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam sporą odlewkę maski Kallosa, ale okazał się bublem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie znam żadnego z tych produktów, ale czaję się na micel z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja kupiłam maskę dziegciową od Babuszki, mam nadzieję, że nie zrobi mi krzywdy :<

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji używać masek Kallosa, jeśli nadarzy się okazja to na pewno kupię jakiś rodzaj. Maseczki Banii Agafii uwielbiam, póki co znam tylko maskę odświeżającą i oczyszczającą, tej jeszcze nie miałam, ale koniecznie muszę kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam Kallosa i masło shea i oba mi się sprawdziły:) Reszty nie znam, a kusisz mnie tą rosyjską maseczką do twarzy, bo tej wersji nie miałam. I mam jak Ty, uwielbiam maseczki i mogłabym je ciągle sobie nakładać;p

    OdpowiedzUsuń
  8. Produkty świetne! Uwielbiam kolastyne :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Olejek pod prysznic oraz maseczki Agafii bardzo mnie ciekawią :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie znam nic :) ale mam tego micela Bielendy w różowej wersji i jest całkiem fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetni Ulubieńcy!!! Takie kosmetyki, to ja lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię ten balsam z Evree - świetnie działa na moją skórę. Sporo osób chwali sobie ten podkład z Bielendy, muszę się mu przejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  13. Z tych kosmetyków znam tylko balsam z Evree. U mnie spisał się świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam maskę kallosa - keratynowej akurat miałam tylko odlewkę, ale inne wersje bardzo lubię jak np. banana. Jeśli chodzi o mgiełki z hebe to miałam melonową i uwielbiałam! Też mój ulubieniec wakacji :D Twoją wąchałam i zastanawiałam się też nad nią, ale jednak melon zwyciężył :D Może skuszę się teraz jak wykończyłam swoją na Twoją. Balsam Evree też kusi, ale bardziej na zimę chyba go kupię ze wzgl na zapach ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie Kallos Keratin niestety słabo się sprawdza :( Chyba najbardziej lubiłam Pro-tox :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dawno nie miałam żadnej maski z Kallosa :) Pora może coś kupić :) podobno multivitamin też jest dobra

    OdpowiedzUsuń
  17. Póki co wszystkie stosowane wersję Kallosa się u mnie sprawdziły. Wersja keratynowa także - włosy były idealnie gładkie, miękkie, błyszczące :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Maskę Keratin bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Maskę Kallos Keratin bardzo lubię - już niejednokrotnie do niej wracałam, aktualnie robię sobie od niej przerwę, ale na pewno zagości w mojej kosmetyczce jeszcze nie raz. Mgiełkę o zapachu owoców leśnym znam i mam, ale jakoś ostatnio poszła w odstawkę na rzecz mgiełek z VS :C

    OdpowiedzUsuń
  20. Micel jest świetny i jaki wydajny! Muszę wypróbować te olbrzymie maski do twarzy i na pewno balsam Evree. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja mimo dobrych opinii nie przepadam za maskami Kallosa, chociaż tej nie miałam, ciekawe jakby się sprawdziła u mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. maskę z Kallosa muszę poznać z moimi włosami :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Właśnie się zastanawiałam nad tą maską do włosów. Ale mnie przekonałaś!

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety nie znam żadnego z tych produktów, ale musiałam oczywiście zawiesić oko na produkcie z Too Faced... Pięknie wyglada! <3

    OdpowiedzUsuń
  25. Uwielbiam ten podkład z bielendy ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie miałam żadnego z twoich ulubieńców. Masło shea mam z Blisko Natury i też jestem zachwycona. Świetnie działa na podrażnienia u mojego synka :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwielbiam maski do włosów z Kallosa

    OdpowiedzUsuń
  28. Po maskę tonizującą muszę koniecznie sięgnąć jeszcze jej nigdzie nie widziałam :D Kallosa uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Jedyny produkt jaki znam to produkt Kallosa :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Miałam tylko maskę Kallos, ale jej nie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  31. Nic nie miałam z Twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Kallos ratuje każde włosy!
    Pozdrawiam,
    http://ylali.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedy wybierałam swoją maskę Kallos to zastanawiałam się też nad wersją, którą ty masz :) U mnie wybór padł na mleczną :)
    Masło Shea mam zamiar kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Właśnie zabieram się do testowania niebieskiej maseczki do twarzy od babuszki :)

    OdpowiedzUsuń
  35. Miałam kallosa Keratin, to dobra maska choć używałam lepszych

    OdpowiedzUsuń
  36. Używałam tej odżywki z Kallosa i niestety nie jest ona stworzona dla moich włosów, strasznie sie przetłuszczały. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Mam swoje ulubione kosmetyki ale warto zwrócić uwagę, że najczęściej z naszą skórą kontaktuje się woda kranowa. Często woda wysusza skórę a my kosmetykami próbujemy nawilżyć skórę. Żeby woda nie wysuszała skóry warto ją uzdatnić -najłatwiej chyba poprzez nałożenie na prysznic filtra prysznicowego z systemem kdf - warto sprawdzić i przetestować.

    OdpowiedzUsuń
  38. Zaciekawiłaś mnie tą maską keratynową - miałam kilka wersji tych maseczek z Kallosa, ale tej jeszcze nie próbowałam. Teraz zużywam ogromne opakowanie Blueberry, także gdy je skończę to rozważę zakup tej wspomnianej przez Ciebie. Kosmetyki EcoLab kuszą mnie od dawna, miałam już kilka zn ich w koszyku w jednej z drogerii, ale potem rozsądek wziął górę i zrezygnowałam z zakupów ;P. Jednak, gdy trochę zużyję zapasy to na pewno na coś się skuszę. A jak piszesz, że ten olejek tak pięknie pachnie to może i on trafi w moje ręce :)). podkład mam gdzieś w szufladzie, ale jeszcze nie używany. Dostałam go na Meet Beauty, ale jakoś byłam do niego trochę sceptycznie nastawiona. Może faktycznie nie jest taki zły? Jak zużyję jeden podkład w tubce, którego mam już końcówkę to otworzę ten i zobaczymy ;).

    OdpowiedzUsuń

Jeśli wpis lub cały blog Ci się spodobał zapraszam do komentowania i obserwowania :)
Cieszy mnie każdy pozostawiony przez Was ślad i motywuje on do dalszego działania.
Staram się odwiedzać każdego z moich czytelników.