12 czerwca 2017

Nowości kosmetyczne- maj 2017

Hej wszystkim!

W maju starałam się skupić na zużywaniu wszelkich kosmetyków zalegających w moich szufladch, nie tyle z obawy przed zbliżającym się końcem terminu przydatności, co ze zwykłego znudzenia i chęci wypróbowania większej liczby nowości. Stąd też majowe zakupy należą raczej do tych skromnych i niezbyt wymyślnych.

Pierwszym zakupem dokonanym już na początku maja był krem, który kusił mnie dość długi czas. Kiedy dowiedziałam się, że zagościł na drogeryjnych półkach i nie muszę się już trudzić, zamawiając go przez internet, a w dodatku obecność testerów pozwala na zapoznanie się z zapachem, czy konsystencją, wiedziałam, że lada dzień będzie mój. Korzystając z okazji, iż mój krem na noc dobił dna, postanowiłam w końcu go kupić. Ale o czym mowa? A no o MIYA, My Wonder Balm, Regenerująco-odżywczy krem z masłem shea. Co prawda według producenta odpowiedni jest do pielęgnacji twarzy, dłoni i ciała, jednak mimo większej pojemności (75 ml) do ciała wystarczyłby mi może na tydzień stosowania, dlatego używam go wyłącznie do pielęgnacji cery i pośrednio dłoni, kiedy wcieram w nie resztki pozostałe po aplikacji na twarz. Po miesiącu regularnego stosowania mogę śmiało stwierdzić, że jestem nim oczarowana. Ma treściwą, bogatą konsystencję, która rewelacyjnie odżywia nawet najmocniej przesuszoną skórę, zdecydowanie ułatwia i przyspiesza regenerację, a dodatkowo nie zapycha nawet przy codziennym stosowaniu. Jestem ciekawa pozostałych wersji, szczególnie wariantu różanego, po który na pewno sięgnę w przyszłości.


Na szczęście, szczególnie przez wzgląd na zakupowe ograniczenia, w maju nie skończyło mi się za wiele produktów, które wymagały odkupienia. Jedynie dwa z największych must have dobiło dna. Jantar, Odżywka z wyciągiem z bursztynu to już moja kolejna buteleczka w przeciągu kilku miesięcy. Kurację wcierką tą przeprowadzam w sposób ciągły od pewnego czasu, bo jak niewiele produktów, łagodzi moje wypadanie włosów i korzystnie wpływa na ich porost. Ostatnio na blogu przeczytać mogliście recenzję przeciwtrądzikowego płynu tonizującego, który postanowiłam zastąpić czymś innym, tak z  chęci poeksperymentowania. W moje ręce wpadł Perfecta, No Problem, Trójaktywny tonik z kwasem salicylowym, glikolowym i migdałowym. Myślałam, że może być taki "meeh", ale okazało się, że ma moc! Kiedy przecieram nim twarz świeżo po peelingu, czuję nawet delikatne mrowienie. Stosowany przy wieczornej pielęgnacji sprawia, że rano skóra jest zdecydowanie gładsza i bardziej delikatna, a nierówności mniej widoczne. Oczywiście ogranicza także rozwój niedoskonałości, zapobiega ich rozprzestrzenianiu i przyspiesza gojenie.


Ostatnie już zakupy popełniłam na promocji w drogerii Rossmann, w trakcie trwania promocji 2+2 gratis na kosmetyki do pielęgnacji cery. Tutaj przyznaję się bez bicia! Żaden z tych kosmetyków nie był mi potrzebny na już, jednak nie potrafiłam sobie odmówić takiej okazji. W moich zapasach nie zalegały żadne produkty do oczyszczania cery, dlatego stwierdziłam, że zostanie mi to jak najbardziej wybaczone, tym bardziej, że kosmetyki tego typu, z racji regularnego, codziennego stosowania, zużywa się dość szybko. Żaden żel, olejek, czy płyn micelarny się w mojej łazience nie zmarnuje, wręcz "schodzą" u mnie jak woda, dlatego nie powinny długo czekać na swoją kolej. Skusiłam się głównie na kosmetyki marki Evree, bo super się u mnie sprawdzają, nie mają silnych detergentów, no i testowałam już inne produkty z serii różanej i każdy z nich spisał się u mnie bez zarzutu. A co dokładnie wybrałam? Evree, Magic Rose, Różany płyn micelarny/ Żel do mycia twarzy/ Olejek do mycia twarzy. Czwartym produktem miał być tonik również z tej serii jednak została po nim tylko cenówka, dlatego wybrałam Selfie Project, 3w1 Żel myjący, peeling, maseczka. Ostatnio bardzo polubiłam takie wielofunkcyjne czyściki do twarzy, szczególnie po długim dniu, wielu godzinach w makijażu oraz przy braku sił na dłuższe zabiegi pielęgnacyjne. W ciągu minuty, w porywach do dwóch, mam nie tylko usunięte resztki makijażu i złuszczony naskórek, ale także dogłębniej oczyszczone maseczką pory.
Niestety jak na razie nie stosowałam żadnego z tych czterech maluszków, dlatego nie jestem w stanie wypowiedzieć się dokładniej na ich temat, co postaram się nadrobić, czy to w ulubieńcach (oczywiście, jeśli na to zasłużą), czy recenzji, albo chociaż denku.



Jak tam Wasze zakupy w maju? Na bogato, czy raczej wygrała wstrzemięźliwość? Znacie coś z moich nowości?


Pozdrawiam cieplutko i do usłyszenia niebawem! ;)


19 komentarzy:

  1. Różne rzeczy można powiedzieć o moich zakupach, ale na pewno nie byłam wstrzemięźliwa :P Te kremy Miya też mnie kuszą, pewnie sobie w końcu kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. żel myjacy sefle project to cos wspamiałego super spisuje sie jako maska

    OdpowiedzUsuń
  3. Same cudeńka ;) Olejek do mycia twarzy z Evree mnie bardzo interesuje i na pewno go spróbuję niedługo ;) Podobnie kremik Miya i ta odżywka z Jantara, o niej też słyszałam wiele dobrego

    OdpowiedzUsuń
  4. Dużo fajnych i dobrych rzeczy <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/06/moj-sposob-na-kabaretki.html

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w maju przybyło trochę produktów, ale praktycznie wszystko dostałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam ochotę na koksowy krem Miya :)
    Mi w maju przybyło sporo kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie w maju to było sporo tego ze względu na kwietniową promocję, aczkolwiek czerwiec jest dużo lepszy, kupiłam tylko to, czego potrzebowałam i co na bierząco się kończy, więc jestem z siebie zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej zainteresował mnie zel myjący i produkt z Jantara. Miałam go kiedyś, ale sama nie pamiętam czy się sprawdził :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe nowości, o kremach Miya dużo się słyszy, szczególnie o wersji z kokosem i mango, ta jest dla mnie nowością, rzadko widać ją na blogach. Dla mnie taka pojemność też nie nadawałaby się do stosowania na całe ciało, ale do twarzy - jak najbardziej :) Szkoda, że moja skóra nie toleruje takich bogatych konsystencji, ale może kiedyś i na mnie przyjdzie czas :D Znam też Jantar, mam niedługo zamiar wrócić do jego używania oraz serię różaną z Evree, chociaż miałam tylko tonik, który używałam jako mgiełkę nawilżającą na włosy. Te tutaj są dla mnie nowością :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie w maju było tego dość sporo choć planowałam postawić tylko na najpotrzebniejsze produkty :-) Ciekawe zakupy :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ochotę wypróbować kremy Miya, ostatnio sporo się o nich słyszy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. tej wersji kremu MIYA nigdy wcześniej nie widziałam, mnie by ta pojemność stosowana na ciao wystarczyłą chyba na 3 dni :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Evree jest spoko, to chyba Polska firma, kiedyś kupiłam od nich krem do rąk, bo miał ładne estetyczne i proste opakowanie i byłam mega zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oo, muszę wypróbować ten tonik, bo ostatnio mam większe problemy z cerą :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z Evree mam tonik różany :) A wcierkę Jantar stosowałam, ale mimo trudności z aplikacją lepiej sprawdzała się u mnie wersja bez atomizera. Teraz w ciągu kilku dni jestem w stanie zużyć połowę :c

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę koniecznie wypróbować tonik z Perfecty :) Uwielbiam kwasy w pielęgnacji twarzy, a skoro ten produkt ma moc to może się u mnie fajnie sprawdzić :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. A co to za zastój! Urlop od blogowania widzę! Wszystko ok?

    OdpowiedzUsuń

Jeśli wpis lub cały blog Ci się spodobał zapraszam do komentowania i obserwowania :)
Cieszy mnie każdy pozostawiony przez Was ślad i motywuje on do dalszego działania.
Staram się odwiedzać każdego z moich czytelników.