15 maja 2017

Top 5 miesiąca- kosmetyczni ulubieńcy kwietnia 2017

Hej wszystkim!

Mam wrażenie, że od pewnego czasu, głównie dzięki prowadzeniu bloga, a co za tym idzie ciągłemu dokształcaniu się, a także podczytywaniu Waszych postów, podczas kosmetycznych zakupów dokonuję coraz bardziej świadomych wyborów. W konsekwencji zdarzają się chwile, że każdy z nowych produktów w mojej łazience mam ochotę uhonorować mianem "Ulubieńca", co nie ukrywam, zdecydowanie utrudnia comiesięczny wybór piątki faworytów minionych tygodni. Co tym razem zasłużyło na wyróżnienie i dlaczego? Dowiecie się poniżej.


Resibo, Olejek do demakijażu + ściereczka

Kosmetyk ten znajdował się na mojej wishliście przez naprawdę długi czas i pewnie do tej pory widniałby na niej, gdyby nie wygrana urodzinowego konkursu na blogu Kosmetyczny Fronesis. Kiedy w końcu nadeszła jego pora, zakochałam się od pierwszego użycia! Po wieczornym oczyszczeniu cery przy użyciu jego oraz dołączonej ściereczki nie mogłam uwierzyć, że moja skóra może być tak jedwabiście gładka zaledwie po oczyszczeniu. Zachwyt ten, mam wrażenie, wzrasta z każdym użyciem, ponieważ rytuał pielęgnacyjny przy użyciu tego duetu daje mi namiastkę zabiegu w salonie kosmetycznym. Pory są dogłębnie oczyszczone i zmniejszone do minimum, skóra gładka i miękka, jak po najdroższej masce nawilżającej, a przy tym nie powoduje żadnego przesuszenia, czy podrażnienia. Ba, po takim demakijażu wszelkie suche skórki znikają, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.


Alterra, Szampon do włosów osłabionych i przerzedzających się Biotyna&Kofeina

Produkty marki Alterra skradły me serce już przy pierwszym spotkaniu, a to za sprawą świetnych składów jak na drogeryjną półkę, a do tego skuteczności i niskich cen. Szczególnie upodobałam sobie ich szampony, których do wyboru mamy kilka rodzai. Część z nich przetestowałam na własnym skalpie i nie ukrywam, że w moim przypadku sprawdzają się rewelacyjnie. Wersję z kofeiną kupiła po raz kolejny, by wspomóc swoją walkę z wypadaniem włosów. Oczywiście sam szampon nie załatwi sprawy, jednak wierzę, że połączony z całym arsenałem innych produktów ukierunkowanych na nasz problem, ułatwi walkę i przyspieszy efekty. Szampon ten lubię przede wszystkim za dokładne oczyszczanie skóry głowy, przy jednoczesnym niepodrażnianiu jej. Radzi sobie również z olejami, ale dopiero przy dwukrotnej aplikacji. Wierzę, że dzięki zawartości kofeiny dodatkowo pobudza krążenie krwi, co ułatwia transport i wchłanianie substancji odżywczych zawartych choćby we wcierkach, a co za tym idzie, lepsze odżywienie cebulek.


Vianek, Balsam do ciała kojący z ekstraktami kasztanowca, borówki i jeżyny

Z marką Vianek miałam wcześniej styczność jedynie w przypadku produktów do pielęgnacji cery. Nigdy nie sądziłam, że balsam do ciała z działu tych naturalnych zachwyci mnie i to nie tylko działaniem, ale przede wszystkim zapachem. Oczywiście nie mogę zaprzeczyć, że kosmetyk ten ma świetne właściwości pielęgnacyjne, szczególnie jeśli nie jesteśmy fankami ciężkich i tłustych maseł pozostawiających na ciele jakikolwiek film. Jego konsystencja jest na tyle lekka, że wchłania się już kilka sekund po aplikacji, pozostawiając jednak odpowiednio wypielęgnowaną i nawilżoną skórę oraz... zapach. O mamo, jakiż to jest zapach! Jeśli nie lubicie słodko-owocowych aromatów to może nie przypaść Wam do gustu. Natomiast jeśli kosmetyk do pielęgnacji ciała o zapachu landrynek o smaku owoców leśnych to coś dla Was, to powinnyście go wypróbować.


Maybelline, Lasting Drama, Eyeliner w żelu

Początkiem swojej makijażowej przygody nie wyobrażałam sobie, by wyjść z domu bez kreski na oku, jednak wraz z postępującym lenistwem wyparłam się jej totalnie, uznając ją za element jedynie "na specjalne okazje". Już jakiś czas temu do mojej kosmetyczki dołączył żelowy eyeliner, jednak używać go zaczęłam dopiero w kwietniu i nie mogę uwierzyć, że tak mocno zmienił moje podejście do eyelinerów. Co prawda nadal nie jest to mój codzienny look, jednak zdecydowanie częściej podkreślam w ten sposób spojrzenie. W zasadzie, gdy mam troszkę więcej czasu i wykonuję nieco pełniejszy makijaż, to za każdym razem ląduje on na mojej powiece. Rysowanie kreski przy jego użyciu jest niezwykle łatwe, można dowolnie wybierać grubość, od tych prawie niewidocznych, do konkretnych i mocnych kresek. Kolor jest intensywny i głęboki, a w ciągu dnia nie blaknie i nie odbija się. Dołączony do opakowania pędzelek spełnia swe zadanie równie świetnie, pozwala na precyzyjną pracę, łatwo się doczyszcza, a włoski nie odstają, co powodowałoby niechciane nierówności.


Faberlic, Cień w kredce

Zawsze byłam mocno sceptycznie nastawiona do tego typu formuł cieni. Uważałam, że na moich dość tłustych powiekach nie sprawdzą się tak, jak tego oczekuję. Dlatego od zawsze sięgałam jedynie po wersje prasowane bądź sypkie. Gdy jednak znalazła produkt Feberlic w ShinyBox ciekawość zwyciężyła, a wtedy moja wrogie nastawienie do kremowej formuły zniknęło. Okazało się, że jest to idealne rozwiązanie, gdy nadal nie dysponujemy zbyt dużą ilością czasu, jednak chcielibyśmy, by na oku zadziało się coś więcej niż podkreślenie rzęs. Aplikacja prosto z opakowania jest wygodna i szybka, bo nie trzeba dodatkowych pędzli, co sprawdzi się również w podróży. Rozblendowanie jest dziecinnie proste, wystarczy kilka muśnięć choćby palcem, a na powiece tworzy się idealna chmurka koloru, bez niechcianych ostrych linii. W przypadku przetłuszczania się powiek wystarczy na koniec leciutko oprószyć ją cieniem pudrowym, by efekt utrzymał się cały dzień, bez jakiegokolwiek uszczerbku na intensywności.



Znacie moich ulubieńców? Co Wam przypadło ostatnio do gustu?


Pozdrawiam cieplutko i do usłyszenia niebawem! :D


17 komentarzy:

  1. Ciekawią mnie produkty Alterry :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Vianka uwielbiam po prostu :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/05/jeansowa-koszula-i-biae-spodnie.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnio czaję się na produkty z firmy Vianek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz spotykam się z marką Feberlic. Podoba mi się kolor tego cienia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na ten szampon z Alterry tez sie skusze

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę się w końcu skusić na szampon z Alterry :) Ich żele bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znam tych ulubieńców, ale ostatnio polubiłam oleje w demakijażu ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie znam nic :) ale ten balsam Vianka mnie kusi, użyłam go raz na konsultacjach i ten zapach do dziś za mną chodzi :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Olejku z Resibo niestety nie wspominam miło :/

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie znam żadnego produktu ;) Do kosmetyków do włosów z Alterry jestem uprzedzona, bo miałam maskę z owocem granatu i u mnie okazała się bublem ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja na ten olejek resibo też mam ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tych kosmetyków znam tylko dwa - szampon z kofeiną i biotyną z Alterry i olejek do demakijażu Resibo. O ile z drugim się polubiłam, tak z pierwszym niekoniecznie, chociaż kiedyś był to jeden z moich ulubionych szamponów. Resibo odpowiadał mi konsystencją, dobrze zmywał makijaż i był bardzo wydajny, pomógł mi ropocząć przygodę z olejami w demakijażu i nie zapychał mojej skory. Alterra ostatnio zaczęła obciążać moją skórę głowy i pewnie nieprędko wrócę do tych szamponów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ciekawi mnie ten szampon z Alterry :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo się cieszę, że tak fajnie sprawdza Ci się olejek. Ja czasem go zdradzam ale na nowo wracam, bo jest zdecydowanie jednym z lepszych olejków. Mam nadzieję, że zaraziłam Cie troszkę oczyszczaniem skory olejkami, bo mi ta metoda bardzo się przysłużyła i teraz nie wyobrażam sobie myć twarz czymś co ma silne detergenty w składzie. przesuszenie widzę już po pierwszym użyciu.. dramat. A jak pomyśle, że robiłam tak przez kilka lat, to wcale nie dziwią mnie rozszerzone pory ;-(
    Kofeina bardzo fajnie wpływa na cebulki włosów i sama planuję poszukać kilku szamponów z które mają ją w składzie. Dobrze wiedzieć, że w pobliskiej drogerii coś takiego znajdę :-)
    Zaciekawił mnie za to cień w sztyfcie.. bardzo wygodne rozwiązanie, a wiadomo, że nie zawsze mamy czas aby wykonać piękny i kolorowy makijaż oczu.. czasem łapię za jeden cień.. rozcieram.. tusz i drzwi :-D

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawy produkt Vianek, Balsam do ciała kojący z ekstraktami kasztanowca, borówki i jeżyny :) Muszę go wypróbować bo mam bzika na pkt balsamów :)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli wpis lub cały blog Ci się spodobał zapraszam do komentowania i obserwowania :)
Cieszy mnie każdy pozostawiony przez Was ślad i motywuje on do dalszego działania.
Staram się odwiedzać każdego z moich czytelników.