18 marca 2017

Top 5 miesiąca- kosmetyczni ulubieńcy lutego 2017

Hej wszystkim!

Co miesiąc postanawiam, że następnym razem wszelkie posty z nowościami, czy ulubieńcami pojawią się na czas, co dla mnie oznacza przed upływem pierwszej połowy miesiąca. Za każdym razem zawodzę jednak sama siebie i nie zdążam z opublikowaniem poszczególnych tematów. Dlatego też, jak zwykle spóźniona, zapraszam Was na kosmetycznych ulubieńców lutego, czyli kosmetyki, bez których nie wyobrażałam sobie ostatnich tygodni.


Bielenda, Expert Czystej Skóry, Kojący płyn micelarny

Kilka miesięcy temu wspominałam Wam o nawilżającej wersji tego płynu, która skradła moje serce od pierwszego użycia. Jakiś czas temu, sięgając po kosmetyk do demakijażu, postanowiłam wypróbować wariant kojący z nadzieją, że sprawdzi się równie rewelacyjnie i się nie zawiodłam. Moim zdaniem jest niezwykle podobny to swojego niebieskiego brata. Z łatwością usuwa makijaż, świetnie domywa, czy to podkład, czy tusz do rzęs, a przy tym robi to niezwykle delikatnie, nie przesuszając i nie podrażniając skóry. Dodatkowo praktycznie nie szczypie w oczy, no chyba, że wpłynie do nich naprawdę solidna jego porcja.


Dr Wilsz, Norel, Tonik żelowy z kwasem migdałowym

Tyle ochów i achów nasłuchałam się na jego temat, że w końcu musiał nadejść ten moment, bym wypróbowała go na własnej skórze. Co prawda zwykle większość kosmetyków z kwasami, po jakie sięgnę, dogaduje się z moją dość odporną na podrażnienia cerą, dlatego nie spodziewałam się fiaska, jednak nie tylko mnie nie rozczarował, ale zrozumiałam skąd te wszystkie zachwyty. Tonik ten już w jedną noc potrafi zauważalnie poprawić wygląd mojej cery. Po przebudzeniu buzia jest gładka, miękka i niezwykle promienna. Przy regularnym stosowaniu efekty te są coraz bardziej zauważalne, niedoskonałości pojawiają się rzadziej, a gdy powstaną- znikają w ekspresowym tempie. Działa szybko, ale zarazem naprawdę delikatnie, a ogromna pojemność wystarczy mi na dłuuugi okres, co cieszy mnie niesamowicie.


Pro Salon Profesional, Mleczko do włosów nawilżające

Po znalezieniu go w jednym z pudełek ShinyBox pomyślałam, że wątpię, by został na stałe w mojej łazience. Jednak gdy nałożyłam na pasma jego niewielką ilość w okamgnieniu zmieniłam zdanie. Co prawda, przy moich cienkich włosach choćby kropla nadmiaru doprowadza do niechcianego przyklapu, jednak stosowany z wyczuciem daje zjawiskowe efekty. Włosy stają się miękkie i lśniące, końcówki wyglądają na nieskazitelnie zdrowe i gładkie, a do tego nie ma mowy o plątaniu się włosów w ciągu dnia, do czego mam ogromną tendencję. Choć wiem, że efekt ten to zasługa silikonów, a nie "naprawy" pukli, to po jego aplikacji po prostu co chwilę mam ochotę gładzić się po włosach.


Golden Rose, Longstay, Matowa pomada w płynie nr 05

Długo kręciłam się wokół stoiska marki, nie mogąc zdecydować się na kolor, od jakiego chcę zacząć przygodę z wychwalanymi wszędzie pomadkami w płynie. Ostatecznie zdecydowałam się na trzy najciemniejsze odcienie i przyznaję, że kolorystycznie trafiłam w dziesiątkę, ponieważ nie zamieniłabym ich na żadne inne. Może pomadki te nie powalają mnie swoim kryciem i trwałością, za to nie wysuszają moich ust nawet po wielu godzinach noszenia. Mając tak wąskie usta, nigdy nie pomyślałabym, że będę nosić podobne odcienie, a dodatkowo czując się w nich tak rewelacyjnie. Moim faworytem z tej trójki stał się odcień o numerze 15, czyli piękne, głębokie bordo, któremu na moich ustach bliżej do czerni, niż krwistej czerwieni i dodaje pazura każdemu, nawet najprostszemu makijażowi.


Miss Sporty, Pump Up Booster, Tusz do rzęs

W ostatnim okresie pokochałam mega duże i mocno podkreślone rzęsy. Nie przeszkadza mi, jeśli tusz lekko je sklei (nie mówię tu o "pajęczych nóżkach"), co nie każdemu przypadnie do gustu. Ważne by były maksymalnie wydłużone, ale i pogrubione tak, by były widoczne z daleka. Od kiedy stosuję odżywkę do rzęs, nie narzekam na oprawę oczu, jednak dopiero zastosowanie odpowiedniej maskary potrafi zdziałać cuda. Maskarę Pump Up pokochałam, ponieważ daje na moich rzęsach spektakularny efekt, tworząc z nich wachlarz niczym sztucznych rzęs. Zdarzyło mi się wręcz, że mając nią wytuszowane rzęsy (pod każdy tusz nakładam dodatkowo odżywkę Eveline Advance Volumiere) chłopak zapytał mnie, dlaczego na uczelnię dokleiłam sztuczne rzęsy, natomiast  innym razem koleżanka w pracy zapytała, kiedy byłam na przedłużaniu rzęs... :D


Znacie te produkty? Lubicie?
Jacy byli Wasi ulubieńcy lutego?


Pozdrawiam cieplutko i do usłyszenia niebawem! :D


17 komentarzy:

  1. Tonik z Norel znam i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tusz z Miss Sporty znam i też bardzo lubię za ten genialny efekt :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gr mam i uwielbam <3

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/03/bikini-czyli-ciekawostki-o-ktorych.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Zachęciłaś mnie do zakupu tuszu z Miss Sporty :) Nie przepadam za tą marką, ale ten tusz chyba wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Płyn micelarny widzę już nie pierwszy raz chwalony ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten płyn się super u mnie spisał ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kolor matowej pomadki zupełnie nie mój, ale mam ochotę na inne z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ten bordowy kolor z GR musi być obłędny :D

    OdpowiedzUsuń
  9. tonik z norela znam i lubię ;0

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja miałam właśnie ten nawilżający micel z Bielendy i bardzo go lubiłam, chętnie też sięgnę po różowy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Znam pomadki z GR bardzo je lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niestety nie znam nic z Twojego top, ale chętnie poznam płyn micelarny z Bielendy i tonik z Norel ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę kupić ten tusz lubię efekt sztucznych rzęs :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak się składa, że żadnego z tych kosmetyków nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawa jestem tego koloru pomadki z Golden Rose :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To mleczko do włosów w spreyu mnie intryguje. Kupiłam podobny produkt z innej firmy, no i przyznam szczerze, że nawet mi się podoba jego zamysł

    OdpowiedzUsuń
  17. Prawie nic z Twoich ulubieńców nie znam :-| ostatnio po dziwnych perypetiach z płynami micelarnymi wróciłam do różowego garniera. Chociaż myślałam, że bubli w tej dziedzinie nie znajdę to jednak ostatnio się mocno zdziwiłam :-D
    Tonik żelowy z kwasem brzmi naprawdę bardzo fajnie i ciekawie. Bardzo lubię lekkie żelowe konsystencje, a za kwasami to już całkowicie przepadam :-D
    Mleczkiem do włosów bardzo mnie zainteresowałaś.. uwielbiam takie produkty :-)
    Mam pomadkę z tej serii ale w innym odcieniu.. choć ostatnio zupełnie o niej zapomniałam, a przecież jest naprawdę bardzo fajna :-)
    Tusz zupełnie nie jest mi znany.. ale swój mam już na wykończeniu.. jednak chyba poczekam na promocje w rossmanie i zaopatrzę się w 2-3 tusze na zapas ;-)
    Ciesze się, ze serduszka tak fajnie Ci służą :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli wpis lub cały blog Ci się spodobał zapraszam do komentowania i obserwowania :)
Cieszy mnie każdy pozostawiony przez Was ślad i motywuje on do dalszego działania.
Staram się odwiedzać każdego z moich czytelników.