Mam wrażenie, że od pewnego czasu, głównie dzięki prowadzeniu bloga, a co za tym idzie ciągłemu dokształcaniu się, a także podczytywaniu Waszych postów, podczas kosmetycznych zakupów dokonuję coraz bardziej świadomych wyborów. W konsekwencji zdarzają się chwile, że każdy z nowych produktów w mojej łazience mam ochotę uhonorować mianem "Ulubieńca", co nie ukrywam, zdecydowanie utrudnia comiesięczny wybór piątki faworytów minionych tygodni. Co tym razem zasłużyło na wyróżnienie i dlaczego? Dowiecie się poniżej.
Choć pogoda za oknem na to nie wskazuje w końcu nadeszła wiosna, a ja mam jakby więcej energii i chęci do działania. Korzystając więc z kilku dni wolnego od uczelni i pracy, nadrabiam wszelkie zaległości domowe i blogowe- myję okna, odkurzam, przenoszę, układam, ponadto robię zdjęcia, odwiedzam Wasze blogi, no i oczywiście tworzę nowe posty. Dzisiaj zapraszam Was na coś, co powstawało przez ostatnią dobę, a mianowicie Ulubieńców Marca. Zainteresowani? ;)
Co miesiąc postanawiam, że następnym razem wszelkie posty z nowościami, czy ulubieńcami pojawią się na czas, co dla mnie oznacza przed upływem pierwszej połowy miesiąca. Za każdym razem zawodzę jednak sama siebie i nie zdążam z opublikowaniem poszczególnych tematów. Dlatego też, jak zwykle spóźniona, zapraszam Was na kosmetycznych ulubieńców lutego, czyli kosmetyki, bez których nie wyobrażałam sobie ostatnich tygodni.
W styczniu, pod nawałem obowiązków głównie studencko-sesyjnych, nie miałam czasu na eksperymenty makijażowe, czy nawet pielęgnacyjne. Sięgając po jakiekolwiek kosmetyki, wybierałam sprawdzone produkty używane od jakiegoś już czasu, które miałam pewność, że zadziałają dokładnie tak, jak tego oczekuję i potrzebuję, a najlepiej w dość krótkim czasie. Pielęgnacja była regularna, aczkolwiek dość okrojona, natomiast makijaż ograniczony do minimum. Co mi w tym pomagało?
W minionym tygodniu dzieliłam się z Wami moimi ulubieńcami kosmetycznymi w dziedzinie makijażu. Dzisiaj natomiast przybywam z porcją produktów pielęgnacyjnych, których wybór był dla mnie niezwykle trudny, ponieważ przywiązuję ogromną wagę do dbania zarówno o ciało i włosy, jak i cerę. Rok 2016 minął mi na testowaniu nowości i poznawaniu wielu, cudownych lub trochę mniej, kosmetyków. Starałam się ograniczyć do wyróżnienia jedynie największych perełek, a w dodatku takich, które stosowałam przez znaczną część roku.
Zdaję sobie sprawę, jak mocno ostatnimi czasy jestem do tyłu z publikacją postów, również tego z ulubieńcami roku 2016. Z powodu dużej ilości pracy oraz kończącego się powoli semestru śmiem twierdzić, że stan taki utrzyma się do końca stycznia, a może i połowy lutego, w zależności jak szybko uporam się z wszelkimi zaliczeniami. Do tego czasu nowe wpisy będą pojawiać się ok. raz w tygodniu, na częściej raczej nie znajdę czasu. Teraz gdy ogłoszenia parafialne mamy za nami, bez dodatkowego przedłużania, zapraszam Was do lektury, z której dowiecie się, jakie kosmetyki kolorowe upodobałam sobie szczególnie w minionym roku.
Należę do osób, które uważają, że bez odpowiedniej pielęgnacji żaden makijaż, choćby najlepszymi kosmetykami, nie będzie prezentował się dobrze na naszej twarzy, a odpowiednio wypielęgnowane włosy i dłonie, to wizytówka każdej kobiety. Z tego powodu chętnie eksperymentuję z przeróżnymi produktami i testuję coraz to nowsze specyfiki, które mają pomagać mi osiągać urodowe cele. Grudzień natomiast to miesiąc świąteczny, gdy wielokrotnie zależało mi na nienagannym wyglądzie, również w kwestii makijażu. Dlatego też, nie zapominając oczywiście o odpowiedniej pielęgnacji, zdecydowanie więcej niż zwykle uwagi poświęcałam makeupowi. Doprowadziło to do tego, iż w ulubieńcach grudnia zwyciężyła kolorówka, choć nie zabrakło także pielęgnacyjnych smaczków.
Na wstępie pragnę Was przeprosić za moją chwilową nieobecność oraz fakt, iż w tamtym tygodniu nie pojawił się żaden nowy post. Miałam mnóstwo obowiązków, zarówno na uczelni, jak i w pracy, a gdy już znalazłam wolny moment, to chciałam po prostu odsapnąć i się zrelaksować. Dodatkowo pod koniec tygodnia dopadło mnie przeziębienie, które zabrało mi resztki życiowej energii. Od tej pory jednak postaram się poprawić i trzymać zaplanowanego wcześniej blogowego grafiku. Teraz natomiast zapraszam Was na lekko spóźnionych, aczkolwiek nadal aktualnych ulubieńców minionego miesiąca.
Początkowo myślałam, że będę mieć problem, by przedstawić Wam jakiekolwiek produkty w dzisiejszym zestawieniu, gdyż przez cały październik sięgałam praktycznie po te same kosmetyki co we wrześniu. Zastanowiłam się jednak chwilę dłużej i okazało się, że wytypowanie piątki faworytów nie jest wcale takie trudne, a wręcz odbyło się bez chwili zawahania. Podobnie jak miesiąc wcześniej w mojej codziennej rutynie królowała pielęgnacja cery, jednak moje serce podbiły także kosmetyki do pielęgnacji włosów. Nie mogłoby się również obyć bez wspomnienia o kosmetykach kolorowych. Tak, więc jeśli jesteście ciekawi październikowych kosmetycznych Top 5, przejdźmy do konkretów.
Wrzesień pod względem kosmetycznym skoncentrował się mocno na pielęgnacji, a dokładniej na przywróceniu mojej cery do porządku, ponieważ lato zwykle daje jej w kość, przez co staje się mocniej zanieczyszczona, ale i przesuszona. Skupiłam się na dokładnym jej odżywieniu, a także oczyszczeniu i złuszczeniu zalegającej warstwy naskórka. Biorąc pod uwagę te panujące ostatnio w mojej łazience priorytety, nie trudno się domyśleć z jakich kategorii pochodzi część faworytów minionego miesiąc. Jeśli jesteście ciekawi, co pomogło i nadal pomaga mi w walce o piękniejszą cerę, a także jakie produkty do makijażu szczególnie upodobałam sobie końcówką lata, zapraszam do lektury.
Przez ostatnie tygodnie testowałam wiele dla mnie nowych kosmetyków i przyznam, że nie spodziewałam się, iż większość z nich sprawdzi się tak rewelacyjnie, że staną się nie tylko ulubieńcami miesiąca, ale i dłuższych okresów. Zwykle staram się wybierać piątkę faworytów, jednak ze względu, iż w lipcu post o ulubieńcach nie powstał, postanowiłam skusić się na małe oszustwo i wspomnieć Wam aż o 10 ulubionych produktach, które najchętniej stosowałam w minionych dwóch miesiącach.
Zwykle podsumowania miesiąca zaczynam od moich nowości, jednak czekam na dwie przesyłki i chcę im dać szansę na dotarcie do mnie. Tak więc żeby nie rezygnować z publikowania posta, postanowiłam zmienić kolejność i tym razem zacząć od ulubieńców czerwca. Jeśli jesteście ciekawe, co w tym miesiącu szczególnie skradło moje serce, zapraszam! :D
Co miesiąc, gdy zastanawiam się, jakie kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe zasłużyły na miano ulubieńców, na myśl nasuwa mi się wielu kandydatów spośród kremów, balsamów, masek i całego arsenału dbającego o naszą urodę, natomiast produktów do makijażu jest jak na lekarstwo. Tym razem, co bardzo mnie dziwi, jest zupełnie odwrotnie. Jedynie dwa produkty do pielęgnacji zwróciły moją uwagę na tyle, bym chciała Wam o nich wspomnieć, natomiast z kolorówki nie wiedziałam co wybrać. Oczywiście bardzo mnie to cieszy, bo oznaczać może to jedynie, że znaczna część zakupów na ostatnich promocjach w drogeriach, była naprawdę trafiona.
Za oknem u mnie przepiękna pogoda, w sam raz na wiosenne porządki i pisanie posta. Mycie okien, pranie i inne domowe czynności wyznaczone na dzisiaj na szczęście już za mną. Teraz więc nadeszła pora by przedstawić Wam piątkę kosmetyków, po które w kwietniu sięgałam najchętniej.
Co miesiąc staram się Wam przedstawić moje ulubione kosmetyki zarówno pielęgnacyjne, jak i te kolorowe. W tym miesiącu, z wyborem perełek pielęgnacyjnych nie miałam najmniejszego problemu i musiałam je tu umieścić. Przyznam, że uratowały mi nie tylko twarz, ale i skórę ciała oraz włosy. Tak więc byłabym okrutna i niesprawiedliwa, gdybym nie odwdzięczyła się im za zasługi krótkim wspomnieniem w kategorii ulubieńców.
Jak wszyscy dobrze wiemy, luty to najkrótszy miesiąc w roku, tym też próbuję się usprawiedliwiać gdy zdaję sobie sprawę że praktycznie nie zauważyłam gdy myknął mi przed oczami. Dopiero byli ulubieńcy stycznia, a już pora na kolejnych faworytów, tym razem lutego. O ile w pierwszym miesiącu spodobało mi się sporo kosmetyków i miałam problem które są tymi najlepszymi z najlepszych, to w lutym uzbierała mi się idealna piąteczka która jednakowo zasłużyła na miejsce na podium. Także nie przedłużając zapraszam na kosmetycznych ulubieńców lutego 2016.
Nie tak dawno dopiero zasiadaliśmy do wigilijnego stołu, a odrobinę później wybieraliśmy sylwestrowe kreacje. Teraz za nami już pierwszy miesiąc nowego roku, czyli i pora na kolejnych ulubieńców miesiąca. Jak zawsze starałam się wybrać tylko te kosmetyki które w stu procentach skradły moje serce i które z czystym sumieniem mogę polecić i Wam. Zajdziecie tutaj kosmetyki zarówno do pielęgnacji jak i odrobinę kolorówki. Jeśli jesteście ciekawe styczniowego rankingu zapraszam do wpisu.
Wokół tyle pyszności na stole, do tego spotkania z rodziną, zabawne historie i ogólnie nadrabianie zaległości z bliskimi. Jednak postanowiłam na chwilę oderwać się od tej świątecznej atmosfery i w końcu zająć się również blogiem. Przygotowania do świąt pochłonęły mnie całkowicie i przez te kilka dni zdążyłam stęsknić się za pisaniem. Do końca grudnia co prawda zostało jeszcze kilka dni, ale już dziś chciałam przedstawić Wam moich ulubieńców tego miesiąca, gdyż w kolejce czekają również ulubieńcy roku.
Biorąc pod uwagę, iż listopad dobiegł końca pomyślałam, że dobrym pomysłem będzie opisanie moich ulubieńców tego miesiąca. Bo skoro są kosmetyki, które w ostatnich tygodniach skradły moje serce, to czemu nie dać im szansy by skradły i Wasze. Dlatego jeśli zechcecie poświecić kilka minut na przeczytanie tego wpisu może i wy odnajdziecie nową miłość pielęgnacyjną bądź kolorową, bo znajdzie się tu coś zarówno dla fanek pielęgnacji jak i makijażu. Także po tym krótkim wstępie zapraszam na konkrety.